ROCZNE SPRAWOZDANIE ZARZĄDU Z DZIAŁALNOŚCI VOTUM S.A. ORAZ GRUPY KAPITAŁOWEJ VOTUM
(wszystkie kwoty w tys. PLN, o ile nie podano inaczej)
SYTUACJA OPERACYJNA Strona 33
wykorzystaniem RRSO. Odsetki, które wchodzą w skład kosztów kredytu, liczone są od kwoty kapitału i prowizji, a zatem w
sposób fałszywy stanowią inną wartość procentową. Istotą odsetek kapitałowych jest to, że stanowią wynagrodzenie dla
kredytodawcy za to, że kredytobiorca korzysta z jego środków pieniężnych. Naliczanie odsetek od pozaodsetkowych kosztów
udzielenia kredytu konsumenckiego nie zasługuje na aprobatę także z tego powodu, że odsetki za korzystanie z kapitału zostały
zaliczone przez ustawodawcę w art. 5 ust 6 u.k.k. do kosztów kredytu, a więc do tej samej kategorii co opłaty i prowizje.
W rezultacie podzielić należało w całości stanowisko strony powodowej, iż wysokość odsetek określona w umowie została
bezpodstawnie zawyżona. Kredytodawca niewątpliwie może naliczać odsetki od kwoty pożyczonego kapitału, jednakże tylko i
wyłącznie kwota kapitału rzeczywiście udostępnionego kredytobiorcy może stanowić podstawę naliczania oprocentowania
przez cały okres trwania umowy pożyczki. Brak więc podstaw do obciążania kredytobiorcy odsetkami od kosztów kredytu.”
2. Sąd Okręgowy w Warszawie V Wydział Cywilny Odwoławczy V Ca 2104/24 z dnia 28 października 2024 r.
„Pozwany w zawartej z konsumentem umowie kredytu podał zawyżone wysokości rat, co stanowiło wprowadzenie
kredytobiorcy – konsumenta w błąd, co też stanowiło to praktykę niedopuszczalną. Prowadziło jednocześnie do wadliwego
określenia rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO) kredytu, a zarazem do naruszenia przywołanego powyżej przepisu
art. 30 ust. 1 pkt 7 u.k.k., co też aktualizowało podstawę do skorzystania z sankcji darmowego kredytu uregulowanej w art. 45
u.k.k. Należy wskazać, że niespełnienie przez pozwany bank standardów informacyjnych, do których odnosi się orzecznictwo
TSUE, pozwala na wyciągnięcie wobec niego negatywnych konsekwencji, w postaci możliwości spłaty przez konsumenta jedynie
kwoty kapitału. Za takie uchybienia uważane jest nie tylko nie poinformowanie, ale i złe poinformowanie konsumenta, który nie
musi posiadać wiedzy specjalistycznej, by mógł już w chwili podpisywania umowy mieć możliwość realnej oceny opłacalności
zaciągniętego zobowiązania (tak: wyrok TS z 9 listopada 2016 r., C-42/15, (...) A.S v. K. B., (...) 2016, Nr 11, poz. I-842).”
3. Sąd Okręgowy w Kielcach II Wydział Cywilny Odwoławczy II Ca 1590/24 z dnia 5 grudnia 2024 roku
„Powódka problematykę rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO) łączyła nie tylko z zakazem oprocentowania
pozaodsetkowych kosztów kredytu. Wskazaną w przedmiotowej umowie kredytu wartość RRSO uważała za nieprawidłową
przede wszystkim z tego powodu, że pozwany Bank doliczył do przedmiotu oprocentowania prowizję (zawyżając tym samym
wysokość odsetek), mimo że jej zdaniem nie miał prawa tego uczynić. Wskazywała jednak także na zawyżenie przez pozwany
Bank wysokości każdej raty, a tym samym i kwoty kredytu, wpływające na wysokość RRSO, posiłkując się wyliczeniami z
kalkulatorów kredytowych. A. Bank w istocie nie odniósł się merytorycznie do tego zarzutu. Zgodzić się należy z argumentacją
powódki, że jeśli konsument podniesie zarzut wadliwego określenia w umowie kredytu RRSO, to ciężar wykazania prawidłowości
tego RRSO spoczywa na kredytodawcy. Wynika to zarówno z orzecznictwa krajowego, jak i z orzecznictwa TSUE. Pozwany Bank
niewątpliwie nie sprostał temu ciężarowi dowodowemu. W postępowaniu pierwszoinstancyjnym powoływał się ogólnikowo na
prawidłowość wyliczenia RRSO, nie przedstawiając dokładnego mechanizmu jego wyliczenia. Treść odpowiedzi na apelację w
istocie potwierdza zarzuty powódki nieprawidłowego określenia RRSO. Znajdują się bowiem w niej informacje niespójne z treścią
przedmiotowej umowy kredytu, które – jak wskazano w tej odpowiedzi – zostały uwzględnione do wyliczenia RRSO. Chodzi o
informacje zawarte na stronie 8 odpowiedzi na apelację. Dowiadujemy się z nich, że przy obliczeniu RRSO uwzględniono
całkowitą kwotę kredytu 49.900,11 zł, całkowity koszt kredytu 21.091,95 zł (na który złożyły się odsetki 13.606,93 zł i prowizja
37.485,02 zł). Dalej z kolei pozwany Bank „naprowadził”, że do wyliczenia RRSO uwzględniono całkowitą kwotę kredytu
42.415,09 zł, która nie obejmowała prowizji w kwocie 7.485,02 zł. Wskazał wreszcie, że na całkowitą kwotę kredytu składa się
kwota 5.900 zł przeznaczona na potrzeby konsumpcyjne kredytobiorcy oraz 36.515,09 zł przeznaczona na spłatę jego
zobowiązań kredytowych.
Podkreślić należy, że żadna z tych kwot nie odpowiada kwotom wskazanym w przedmiotowej umowie kredytu. W tej sytuacji
przyjąć należało, że pozwany Bank nie wykazał prawidłowości wyliczenia RRSO w przedmiotowej umowie kredytu, co oznacza
naruszenie przepisu art. 30 ust. 1 pkt 7 u.k.k.”
„Zdaniem Sądu Okręgowego, wskazane wyżej wadliwości postępowania pozwanego Banku, przekładające się na treść
przedmiotowej umowy kredytu, uzasadniały zastosowanie sankcji kredytu darmowego. Dotyczą one bowiem tych elementów,
które mogły podważyć możliwość dokonania przez konsumenta oceny zakresu ciążącego na nim zobowiązania. Co do obowiązku
wskazania prawidłowego RRSO wniosek jest oczywisty (zwłaszcza przy uwzględnieniu orzecznictwa Trybunału, który bardzo
dużą wagę przywiązuje do problematyki RRSO). Również ogólnikowe przywołanie w przedmiotowej umowie i Taryfie
okoliczności mogących uzasadniać zmianę kosztów opłat i prowizji, w tym możliwości wprowadzenia w trakcie obowiązywania
umowy nowych opłat i prowizji (i to bez limitu ich wysokości, bowiem limit 200% dotyczył tylko opłat już istniejących), naruszały
prawa konsumenta nie pozwalając na poznanie granic kosztów, które będzie musiał ponosić w trakcie wykonywania umowy.
Także brak pouczenia o prawie odstąpienia od umowy zgodnie z art. 53 ust. 2 u.k.k. dotyczy elementu, który mógł podważyć
możliwość dokonania przez konsumenta oceny zakresu ciążącego na nim zobowiązania. Zapis umowny nawiązujący jedynie do
art. 53 ust. 1 u.k.k. sugerował bowiem, że konsument może odstąpić od umowy jedynie w terminie 14 dni od jej zawarcia, nawet
gdyby umowa nie zawierała wszystkich danych o jakich mowa w art. 30 u.k.k. Było to tym istotniejsze, że przedmiotowa umowa
kredytu rzeczywiście nie zawierała niektórych elementów (określała je w sposób nie spełniający wymogów z art. 30 ust. 1 u.k.k.),
zatem termin odstąpienia od niej nie mógł zostać zawężony do okresu 14 dni od jej zawarcia. Tymczasem konsument opierając
się na tym zapisie umownym został wprowadzony w błąd co do tego, że po upływie 14 dni od zawarcia umowy jest już nią
bezwzględnie związany i musi ją wykonywać, choć rzeczywisty termin do złożenia oświadczenia o odstąpieniu od umowy
(wynikający z art. 53 ust. 2 u.k.k.) nie upłynął.”